Skąd w ogóle ten temat
Robię gry po godzinach, dla frajdy. Większość z nich jest pełna świateł: w knajpie świecą lampy i lasery, w warsztacie pali się świetlówka, w twierdzy wybuchają iskry przy kuźni, a na arenie lecą konfetti. Światło to świetna zabawa, ale jest jedna rzecz, o której nie wolno zapominać.
U niektórych osób bardzo szybkie migotanie światła może źle działać na organizm. Takie osoby nazywamy wrażliwymi na światło. Jedną z odmian tej wrażliwości jest padaczka fotogenna. To trudne słowo, więc po prostu: u kogoś, kto ją ma, szybko migające obrazy mogą wywołać atak. Nie każdy to ma i wiele osób nigdy się o tym nie dowiaduje. Ale skoro nie widzę, kto siedzi po drugiej stronie ekranu, wolę założyć, że może to być ktoś właśnie taki.
Dlatego już na początku serii wpisałem sobie zasadę i trzymam się jej w każdej nowej grze.
Zasada: najwyżej 2–3 błyski na sekundę
Zapisałem ją w notatkach, z których korzystam przy każdej grze, w jednym zdaniu: stroboskopy najwyżej 2–3 na sekundę, krótkie serie, wyłącznik w ustawieniach.
Rozbijmy to na trzy części.
- Najwyżej 2–3 błyski na sekundę. To górna granica, której nie przekraczam. Błysk to nagłe rozjaśnienie albo przyciemnienie dużej części ekranu. Gdy w grze coś ma błysnąć, liczę, ile razy to może się zdarzyć w ciągu sekundy, i nie pozwalam na więcej.
- Krótkie serie. Nawet te kilka błysków nie może trwać w nieskończoność. Efekt ma się zacząć i szybko skończyć. Na przykład migająca świetlówka na ekranie tytułowym przygasa najwyżej raz na kilka sekund, a nie przez cały czas.
- Wyłącznik w ustawieniach. Wszystko, co może błyskać, da się wyłączyć. Nie zmuszam nikogo do tłumaczenia się ani do szukania obejść.
Ta sama zasada obowiązuje w moich materiałach poza grami. Filmy zwiastunów i okładki gier przygotowuję tak samo: jeden płynny najazd lub przejazd kamery, bez gwałtownych błysków, najwyżej 2–3 na sekundę.
Burza bez migania
Dobrym przykładem jest pogoda. Burza w grze to coś, co aż prosi się o ostre, białe błyski błyskawic. A ja zrobiłem odwrotnie. Wspólny kod nieba, z którego korzystają gry, opisuje błyskawice jako łagodne, rzadkie rozjaśnienia. Światło narasta i gaśnie powoli, mniej więcej w ciągu sekundy, a rozjaśnienie jest ograniczone, żeby niebo nie robiło się białą ścianą. Ostre błyski stroboskopowe są wykluczone. Odblaski na wodzie i światła nocne zmieniają się powoli. Grzmot rozlega się chwilę po rozjaśnieniu, tak jak w prawdziwej burzy, i dzięki temu burza dalej ma klimat.
Podobnie jest w walce. W Mojej twierdzy efekty bitwy to chmurka kurzu, lecąca kapusta, bańki, iskry przy kuźni i deski przy rozpadzie budynku. W planie gry zapisałem wprost: bez rozbłysków ponad limit. W Mojej arenie kula disco odbija pociski, ale zapisałem przy niej, że dzieje się to bez błysków.
Gdzie znaleźć wyłącznik
Wyłącznik jest w ustawieniach gry. Otwierasz menu ☰ i wybierasz ustawienia. Nazwy opcji różnią się trochę między grami, więc podaję prawdziwe.
- Moja knajpa i Mój warsztat: opcja „Stroboskop i błyski świateł”. Podpowiedź przy niej brzmi tak: wyłącz, jeśli migające światło ci przeszkadza. Gdy opcja jest włączona, gra pokazuje najwyżej 2 łagodne błyski na sekundę, w krótkich seriach.
- Moja twierdza: opcja „Bezpieczne błyski”. Włączona (domyślnie) sprawia, że rozbłyski w walce są łagodne, najwyżej 2 na sekundę i w krótkich seriach. Wyłączona daje pełniejsze efekty, ale limit nadal obowiązuje: nigdy więcej niż 3 błyski na sekundę. Zrobiłem to celowo, żeby nawet „pełne efekty” nie przekraczały mojej granicy.
- Moja arena: opcja „Konfetti i chmurki”. W tej grze nie ma rozbłysków, ale konfetti i chmurki „puf!” potrafią się dużo ruszać, więc można je wyłączyć. Obok jest też opcja „Mniej ruchu”, która uspokaja scenę: mniej kołysania, animacji menu i efektów.
W pozostałych grach (magazyn, szkoła, cmentarz, szpital, stadnina) nie ma osobnego wyłącznika błysków. Zasadę o najwyżej 2–3 błyskach na sekundę stosuję jednak także w nich. Jeśli kiedyś dodam tam efekt, który może błyskać, dostanie swój wyłącznik.
Jedna ważna uwaga: wszystkie te ustawienia zapisują się w przeglądarce, na urządzeniu, na którym grasz. Jeśli grasz na drugim telefonie czy komputerze, sprawdź ustawienia także tam.
Czego tu nie obiecuję
Nie jestem lekarzem i nie będę udawał, że nim jestem. Nie podaję tu żadnych porad medycznych i nie twierdzę, że moje gry są bezpieczne dla każdego. Mówię tylko to, co faktycznie robię: stosuję własną, ostrożną granicę, ograniczam długość efektów i daję wyłącznik. Ta zasada zmniejsza ryzyko, ale go nie zeruje, bo różni ludzie reagują różnie.
Jeśli ktoś w Twojej rodzinie jest wrażliwy na światło, o szczegółach najlepiej porozmawiać z lekarzem. Ja mogę tylko zadbać o to, żeby gra nie utrudniała życia.
Co zrobić, gdy coś jest nie tak
Prosta zasada, która działa zawsze, w każdej grze:
- Jeśli podczas gry źle się czujesz, masz zawroty głowy, pieką cię oczy albo boli głowa, przerwij grę. Odejdź od ekranu, odpocznij i napij się wody.
- Jeśli to dziecko, niech powie o tym dorosłemu. Dorosły niech się nie denerwuje, tylko spokojnie zajmie się dzieckiem.
- Gra się nie obrazi i nic nie straci. Postęp zapisuje się sam, więc wrócisz kiedy zechcesz.
- Przy dłuższym graniu rób sobie przerwy.
Jeśli przy jakiejś grze coś cię niepokoi, daj mi znać. Wolę wiedzieć o problemie i go poprawić, niż się o nim nie dowiedzieć.
Dlaczego robię to po swojemu
Mógłbym wrzucić do gry ostre błyski, bo wyglądają efektownie na zrzutach ekranu. Ale gra ma być dla każdego, kto chce w nią zagrać: dla dziecka, dla rodzica, dla babci. Dla mnie ważniejsze jest, żeby każdy mógł grać spokojnie, niż żeby jedna eksplozja była odrobinę jaśniejsza.
Dobrze zaprojektowany efekt nie potrzebuje błysków, żeby robić wrażenie. Chmurka kurzu, powoli narastająca poświata czy lecąca kapusta działają równie dobrze, a nikomu nie szkodzą. I to jest moja odpowiedź na pytanie z tytułu: bezpieczne błyski to takie, których jest mało, są krótkie i które można wyłączyć.